Bezpłatna wycena
Atrybuty w PIM - dlaczego opóźniają wdrożenie

Atrybuty produktowe: dlaczego blokują wdrożenie PIM?

Kiedy import produktów się sypie, pierwsze podejrzenie pada na narzędzie. Zły format pliku, kiepski importer, za wolne API. Wydaje się, że to problem techniczny — coś, co da się naprawić lepszym skryptem i jednym sprintem.

Prawie nigdy tak nie jest. W projektach, przy których pracujemy, wdrożenie zatrzymuje się nie na technologii, tylko na atrybutach produktowych. Na tym, że pole opisane jako „tekst” ma w praktyce słownik dwóch tysięcy wartości. Że „wysokość w centymetrach” ma dwadzieścia jeden wartości do wyboru, choć powinna być polem do wpisania. Że ta sama wielkość fizyczna zapisana jest raz ze spacją, raz bez — i system traktuje to jako dwie różne rzeczy.

To dług, który narastał latami i którego — to najciekawsza część — nikt wewnątrz firmy nie chce dotknąć.

Dlaczego nikt tego nie rusza od lat?

Tu jest sedno.

Organizacja atrybutów bardzo często nie należy do nikogo konkretnego – nie ma właściciela. Dział produktowy powie, że to temat IT – przecież to baza danych. IT powie, że to temat produktowy — bo to decyzje merytoryczne, czy „złoty szczotkowany” to osobny kolor. E-commerce powie, że to zaszłość, która była przed nimi. Każda z tych odpowiedzi jest po części prawdziwa, i dlatego temat leży.

Punktem wyjścia do rozwiązania tego problemu nie jest więc czyszczenie wartości ani wybór narzędzia, tylko rozdzielenie, kto w tym procesie za co odpowiada: kto decyduje, czy „złoty szczotkowany” to nowy kolor, czy wariant istniejącego, kto wprowadza tę decyzję do systemu, i kto pilnuje, żeby katalog nie rozjeżdżał się przy kolejnym imporcie. Dopóki te trzy role nie mają przypisanych osób, każda rozmowa o uporządkowaniu atrybutów kończy się tak samo: nikt nie zaczyna, bo nikt nie czuje się za to odpowiedzialny. W praktyce widzimy to za każdym razem, kiedy klient zaczyna porządkować dane produktowe, niezależnie od branży czy wielkości katalogu.

Do tego dochodzi asymetria kosztu i efektu. Posprzątanie dwóch tysięcy wartości to tygodnie żmudnej pracy, której efekt jest niewidoczny — po niej sklep wygląda tak samo. Dopóki nie ma projektu, który to wymusza, nie ma też powodu, żeby zacząć. A kiedy projekt się pojawia — wdrożenie PIM, migracja, automatyzacja importu — okazuje się, że to właśnie ten dług jest kamieniem, o który wszystko się rozbija. I nagle trzeba go spłacić w tydzień.

Uczciwie: my też tego nie posprzątamy za klienta. Decyzja, czy „złoty szczotkowany” mapuje się na „złoty”, czy zostaje osobną wartością, jest decyzją biznesową, nie techniczną. Wdrożeniowiec może ją przygotować, opisać konsekwencje i zautomatyzować wykonanie — ale nie może jej podjąć.

Jak sprawdzić w kwadrans, czy problem dotyczy was

Nie trzeba audytu, żeby to zdiagnozować. Wystarczy wyeksportować z systemu listę atrybutów wraz z liczbą wartości każdego z nich i spojrzeć na skrajne przypadki. Sama liczba wartości jest sygnałem — jeśli atrybut ma ich setki albo tysiące, to prawie zawsze znaczy jedno z trzech:

  1. Zły typ pola. Wielkość ciągła (wysokość, waga, moc) trzymana jako lista wyboru zamiast pola liczbowego. Każdy nowy produkt dokłada wartość do słownika.
  2. Brak normalizacji zapisu. Ta sama wartość ze spacją, bez spacji, z jednostką i bez. Dla systemu to osobne byty; dla klienta na froncie — trzy identyczne pozycje w filtrze.
  3. Brak reguły mapowania. Dane od różnych producentów wpadają w to samo pole bez tłumaczenia na wewnętrzny słownik.

Drugi krok, jeszcze prostszy: wejść w konkretny atrybut i policzyć, ile razy każda wartość faktycznie występuje. Wartości używane raz albo dwa razy to zwykle literówki i duplikaty. To jest lista do posprzątania — i zarazem dowód, którym da się w firmie ruszyć temat z miejsca, bo pokazuje skalę w liczbach, a nie w narzekaniu.

Porządkowanie nie musi być wielkim projektem

Najczęstszy błąd to potraktowanie tego jako jednorazowej akcji „czyścimy wszystko”. To się nie udaje, bo zakres jest zniechęcający, a efekt odroczony.

Co działa lepiej:

  • Ustalić podział odpowiedzialności, zanim ktokolwiek zacznie czyścić dane. Kto decyduje, czy „złoty szczotkowany” to nowy kolor, czy wariant istniejącego (produkt), kto wprowadza tę decyzję do systemu (wdrożeniowiec albo dział IT) i kto pilnuje, żeby nowe dane od producentów nie psuły ustalonego porządku (e-commerce albo dział danych). To nie musi być jeden etat, ale musi być jasne, do kogo należy każda z tych trzech decyzji — bez tego każde sprzątanie rozjeżdża się przy najbliższym imporcie.
  • Zacząć od atrybutów, które faktycznie są używane — w filtrach, w wyszukiwarce, w feedach. Reszta może poczekać.
  • Zamiast czyścić — mapować. Ustalić raz regułę („każde wystąpienie »złoty szczotkowany« przekształcamy na »złoty«”) i zapisać ją w narzędziu, żeby działa przy każdym kolejnym imporcie. Większość firm takiego narzędzia jeszcze nie ma, a to jest właśnie ten element jest warty zbudowania, bo inaczej każda reguła zacznie się gubić przy kolejnych importach. Sprzątanie, które nie utrwala reguły, trzeba powtórzyć za kwartał.
  • Uzbroić proces w walidację po stronie wejścia, żeby dane od producenta nie dokładały nowych wartości bez decyzji człowieka.

I rzecz, która brzmi banalnie, a zwykle przesądza: porządkowanie danych powinno zacząć się przed wdrożeniem, nie w jego trakcie. Wtedy jest pracą planową. W trakcie wdrożenia staje się kryzysem z terminem.

Co z tego wynika?

Jeśli planujecie wdrożenie PIM, migrację albo automatyzację importu, sprawdźcie trzy rzeczy, zanim wybierzecie narzędzie:

  1. Czy macie rozdzielone, kto decyduje o wartościach atrybutów, kto wprowadza te decyzje do systemu, a kto odpowiada za to, żeby nowe dane od producentów nie psuły ustalonego porządku.
  2. Ile wartości mają wasze najbardziej rozbudowane atrybuty — i czy ich typ odpowiada temu, co faktycznie opisują.
  3. Czy istnieje reguła mapowania danych od producentów na wasz słownik, czy każdy import to decyzje ad hoc.

Pierwsze pytanie jest najtrudniejsze i najważniejsze. Technologia poradzi sobie z bałaganem, którego skalę znacie. Nie poradzi sobie z tym, że nikt nie chce go ruszyć.

Sprawdź inne artykuły

Zobacz wszystkie artykuły
Dane produktowe blokują wdrożenie e-commerce

Dane produktowe blokują wdrożenie e-commerce B2B

Jak wybrać PIM: kryteria oceny poza kosztem (TCO)

Jak wybrać PIM: kryteria oceny poza kosztem (TCO)

Porównanie systemów PIM

Porównanie systemów PIM: Akeneo, Ergonode i Pimcore – który wybrać?

Jak wybrać agencję B2B e-commerce?

Jak wybrać agencję B2B e-commerce? 10 pytań, które warto zadać

Jak przebiega wdrożenie systemu PIM i ile trwa

Jak przebiega wdrożenie systemu PIM i ile trwa?

Masz pomysł, gotową specyfikację lub potrzebę biznesową?

Napisz do nas. Skontaktujemy się z Tobą w ciągu 24h.

przejdź na stronę - pobierz 10 wymagań do postawcy ecommerce b2b

Darmowy PDF

Zanim wybierzesz eCommerce B2B/B2C,
przeczytaj to!​

Pobierz nasz darmowy poradnik: 
"10 pytań do dostawcy systemu eCommerce lub B2B".
Dzięki niemu upewnisz się, że niczego nie przeoczyłeś, oszczędzisz czas i pieniądze.